„Samotni seniorzy w ubóstwie”
W wielu polskich domach, szczególnie na obrzeżach miast i w małych miejscowościach, czas płynie wolniej.
W skromnym mieszkaniu, często w starej kamienicy lub bloku z wielkiej płyty, starsza osoba zaczyna dzień od filiżanki herbaty i spojrzenia przez okno. Na stole – kilka leków, chleb, może słoik dżemu. Nie zawsze starcza na wszystko.
Codzienność wypełnia cisza. Brak telefonu, odwiedzin, rozmów przy obiedzie.
Zamiast gwaru domowego – radio grające w tle, by choć trochę „było słychać ludzi”.
Seniorzy tacy często nie proszą o pomoc – przyzwyczajeni do oszczędności, do tego, że „innym jest gorzej”.
Ale za tą powściągliwością kryje się ogromna potrzeba bliskości i zwykłej, ludzkiej uwagi.